![]() |
![]() |
![]() |
|
|
malinowy chruśniak utkwiłam gdzieś pomiędzy szczeniactwem a dojrzewaniem, wspomnienia oplotły mnie na dobre. zza niedomkniętego wieczka słoika z konfiturą dziecięcy szczebiot mieszał się z radosnym szczekaniem – hau, hau. to misiek, kundel w łatki. ganiał jak wariat za byle jakim patykiem. próbowałam mu dorównać i gdy tylko tak na dobre się rozpędzałam, zaraz pojawiał się płot sąsiadów. misiek, misiek, do nogi! – uśmiecham się do własnych myśli. skaranie boskie z tym dzieciakiem – gderała babcia, próbując po raz kolejny, wydostać mnie z malinowego chruśniaka. i tak kochałam ją najbardziej na świecie za pierogi i naleśniki z konfiturą. dzień zachodził w ogrodzie stadem kolejnych zadrapań i siniaków, roznosząc w powietrzu ciepłą woń maciejki. odkąd zabrakło dziadków nic nie jest już takie samo. nawet chruśniak wydaje się dziwnie niski. Liczba czytań: 92 || Liczba głosów: 1 ![]()
|







