![]() |
![]() |
![]() |
|
|
Poranek Uśmiech z zębami W złotokłosych włosach Zarzuciło dźwiękami Chwile dwie Armstronga Rankiem zamknięte oczy By złoty kosmyk przepleść Niby wyśniony splot warkoczy Zabrał powietrze Migdałowy niepokoju dotyk Rozebrał myśli po północy Słodyczą okalając stopy Pozwolił biec do rana w rosy Na świętej ziemi snu nocy. Liczba czytań: 80 || Liczba głosów: 0 ![]()
|







